jak obłok cudze wspomnienia.
ludzie, których podziwiałam, i Ci, którym zazdrościłam przestali mnie zachwycać. Stracili swą magiczną moc.
A ja robię to, do czego nie przywykłam. I nie wiem czy to dobrze.
powracam do p.leszka. poczytajmy sobie.
po, po, po. pierdolnij i odpuść.
Whiskey? Sprite?
‘chciałabym zostać fanką <<cigarettes after sex>> ale nie mogę…’
Osoba siedząca obok mnie [i niezaprzeczalnie zbyt głośno mówiąca!] mnie ucisza. Paradoks? La, la.
-zadzwoń za 20 (słownie: dwadzieścia minut).
a to trochę dawno mnie tu nie było i sieękręci i kręci i kręci. nooo… whiskey nie ma, sprite’a nie ma, ale ta ona jest. a zadzwonię za 20 minut.
SZUKAMY SZCZĘŚCIA!
nie szukam rozgłosu.
choć wiem, że jesteśmy skazane na sukces. i na bogactwo, dzidzia. Trzeba tylko jednego Pana przekonać.
trzy po trzy, po czterokroć pięć…
dym kadzidełkowy przesłania mi cały świat. dzięki Tobie tu pachnie wspomnieniami. To taka moja osobista cząstka san marino. Twoja też będzie- przyjdź, poprzeszkadzaj, zaparz kawę…
to wszystko co jest wyżej i co będzie niżej dedykuję Tobie, my dear. Bo wytrwałaś i czytasz, choć nie musisz.
to zaczynam część pt. ‘niżej’.
pomóż mi sprawić by było dobrze. Nie! wspaniale niech będzie. tak… u know.
‘- on…
- …wyprzystojniał!’
cholerajasna. niepasujemitucoś. ciiii.

Czasem dobrze jest wypić. i rozmawiać pijąc i pić rozmawiając.
słowo na dziś: oscylator.
To, że nie nadaję się do tych realiów, wiedzą wszyscy.
To, że czuję się zbyt młoda i niedojrzała na to co robią inni, wiesz tylko Ty, M.
A to, że się najzwyczajniej jebie to co nieokreślone, tego nawet ja nie wiem.
a wszystko dlatego, że ‘nie chce być przecinkiem w Twoim monologu’, choć coś czuję, że to ja w tym momencie prowadzę długi i żmudny monolog, w którym jest zbyt dużo niepotrzebnych przecinków.
P.S.
- powtarzam słowa
- marudzę
- smęcę
- irytuję
- niecierpliwię się
- cieszę się [że mogłam przysiąść na kamieniu, pełnych wspólnych lecz osobnych wspomnień. Prawda, M.?]
- tkwię w niepewności
- zostałam adoptowana
- ‘jesteśmy na wczasach’ młynarskiego.
Dobrej nocy. Przespanej.
‘takie tam’ M.M.
wieczór autorski
- jestem pijany, mogę przemawiać- powiedział Marcin.
skanowanie & samplowanie
- na przykład ‘kurwa’. traci w druku.
- jak to?
- mówi się ‘kurrrwa’, z bardzo silnym akcentem na ‘ku’ i charakterystycznym przydechem.
- kurwa.
- Jacku! no nie! spróbuj jeszcze raz.
- kurrrwa.
- nieźle. dodaj przydech.
- kurrrwa. jasne. rewelacja.
- widzisz. zastanawiam się nad zapisem.
- mam pewien pomysł.
- jaki?
- nuty.
ztm I
- jechałem tramwajem, kiedy zadzwonił telefon.- powiedział Marcin.
- dlaczego mówisz, że jechałeś tramwajem, skoro jechałeś autobusem?- zapytał drugi Marcin.
- bo jestem poetą lirycznym i używam metafor.
wszystko jedno
- co jesz?- zapytałem P., bo usłyszałem w słuchawce, że je.
- pastylkę cynku.
- na co?
- nie wiem.
konwój I
- gdzie wernisaż?
- w galerii.
- o której?
- wieczorem.
na słuch III
pan z papierowej torebki wysypuje na chodnik drobno poszarpane kawałeczki chleba.
- dla gołębi?- pyta dozorca.
- i wróblów.
do mnie I
- daj dwa złote.
- nie mam.
- to razem nie mamy.
opera II
czasem kiedy wracam do domu z egzemplarzem swojej nowej książki, siadam na fotelu, rzucam tonik przez lewe ramię, i tak zostaje.
pierwsze zdanie I
lubił białe ręczniki, ale tylko takie, które miały brązowe aplikacje; po prysznicu starannie wycierał uszy palcem wskazującym wetkniętym pod kolorową wstawkę, miał wtedy pewność, że na białej połaci ręcznika nie pozostaną rdzawe plamki, ślady wykręconych z małżowiny resztek brunatnej, lepkiej woskowiny.
opowiada Lesław
[Pogodno]
spotkałem na ulicy kolesia z dzieciństwa. nie widzieliśmy się od dzieciństwa.
- co robisz?- zapytał.
- gram na gitarze.
- ja też nic nie robię.
pyta naczelny. odpowiadam.
- jak się masz?
- mam się.
- na pewno?
- a mogę się nie mać?
opera III
ktoś musiał oczernić Jóżefa K., bo on, który przecież nic złego nie zrobił, pewnego ranka został aresztowany.
dam Ci ja nowy feminizm.
‘tylko o tej porze dnia i tylko w takim tempie…’
pomimo mego spóźnienia, dziwnych początków, rozkosznych zakończeń…
pomimo wszystko było tak, jak być miało.
Dziękuję i dobranoc.
czysta nieumiejętność we własnej osobie.
Gdybym napisała książkę składałaby się ona z Twych marzeń, gestów, ognia świec i słów oczywiście.
Wyrazy zawarłabym w podziękowaniach. Tylko i wyłącznie tam, na zapomnianym końcu, ostatniej stronie. Są zbędne w tym momencie i w przyszłych momentach też będą. Pomińmy je.
Krakowskie zapałki zapalą świece, które oświetlą magię kryjącą się w mojej książce. A może raczej Twojej? Podsyć ogień.
Gestami wypełniłabym obrazy chwil, ilustracje momentów. Nakarmiłabym zgłodniałe wspomnienia serią zdjęć.
Marzenia natomiast pozostałyby między wierszami. Pomiędzy poezją a prozą. Zatem, stań się duszą romantyczną- znajdź to, czego inni znaleźć nie potrafią.
I tak od konca do początku.
naćpany gnom po LSD.
Magdo, Magdo proszę! Załatw mi kawałek wiosny.
La, la, la.
na dokładkę: pidzama_porno_-_do_nieba_wzieci
absolutnie.

A ja stoję od paru dni, miesięcy, może nawet lat i nie wiem co wybrać. A przecież są tylko dwie możliwości.
Cóż, wybieram stronę o letniej nazwie. I dlatego mam w planach się obijać. Jeszcze bardziej niż teraz.
***
totalny eklektyzm.
ostatnie słowo.
“Nie chcę iść do piekła. W piekle na dzień dobry pokazują Ci wszystkie niewykorzystane szanse, pokazują, jak wyglądałoby Twoje życie gdybyś w odpowiedniej chwili znalazł odpowiednie wyjście. A potem widzisz te chwile szczęścia, które straciłeś śpiąc, to, jakby wyglądało Twoje życie gdybyś obudził się w porę. A potem zostajesz sam, całą wieczność, i nie ma nikogo, ani niczego, tylko Ty i Twoje wyrzuty sumienia.“
Póki co ja staram się wykorzystać wszystko co się nawinie. I powracam do tego co naprawdę ważne, do ludzi, którzy są naprawde ważni. I nawet nie wiesz jak miło mi tam w środku, że zostałam przyjęta w skromne progi Twoje z otwartymi ramionami. [Tak, do Ciebie mówię!] i choć nie wiem czy mogłabym nazwać Cię przyjacielem [bo to obustronne powinno być], jesteś mi bliski jak brat. Czy coś w ten deseń.
Chciałabym, żebyś wiedział, że zawsze możesz mi się nawet wypłakać [mimo, iż sobie nie wyobrażam Ciebie płaczącego], wygadać [a z gadaniem to Ty problemów nie masz], wykrzyczeć, wyżalić i wszystkie te wspaniałe słowa na ‘wy’ . Dobra, nie wszystkie. niektóre są zarezerwowane dla kogoś innego. I niech tak zostanie ^^
Na tym zakończę, żebyś w samozachwyt nie wpadł [cholera! Przecież Ty już dawno w to wpadłeś^^]
I na koniec [la, la, la!]

jakbyś nie pamiętał, podpisane było ‘kociak, co nie?’
Dobrej nocy, miłego dnia i udanego wieczoru!
Dodaj komentarz