nie szukam rozgłosu.

choć wiem, że jesteśmy skazane na sukces. i na bogactwo, dzidzia. Trzeba tylko jednego Pana przekonać.

trzy po trzy, po czterokroć pięć…

dym kadzidełkowy przesłania mi cały świat. dzięki Tobie tu pachnie wspomnieniami. To taka moja osobista cząstka san marino. Twoja też będzie- przyjdź, poprzeszkadzaj, zaparz kawę…

to wszystko co jest wyżej i co będzie niżej dedykuję Tobie, my dear. Bo wytrwałaś i czytasz, choć nie musisz.

to zaczynam część pt. ‘niżej’.

pomóż mi sprawić by było dobrze. Nie! wspaniale niech będzie. tak… u know.

‘- on…
- …wyprzystojniał!’

cholerajasna. niepasujemitucoś. ciiii.

IMG_6194

Czasem dobrze jest wypić. i rozmawiać pijąc i pić rozmawiając.

słowo na dziś: oscylator.

To, że nie nadaję się do tych realiów, wiedzą wszyscy.
To, że czuję się zbyt młoda i niedojrzała na to co robią inni, wiesz tylko Ty, M.
A to, że się najzwyczajniej jebie to co nieokreślone, tego nawet ja nie wiem.

a wszystko dlatego, że ‘nie chce być przecinkiem w Twoim monologu’, choć coś czuję, że to ja w tym momencie prowadzę długi i żmudny monolog, w którym jest zbyt dużo niepotrzebnych przecinków.

P.S.
- powtarzam słowa
- marudzę
- smęcę
- irytuję
- niecierpliwię się
- cieszę się [że mogłam przysiąść na kamieniu, pełnych wspólnych lecz osobnych wspomnień. Prawda, M.?]
- tkwię w niepewności
- zostałam adoptowana
- ‘jesteśmy na wczasach’ młynarskiego.

Dobrej nocy. Przespanej.

‘takie tam’ M.M.

wieczór autorski

- jestem pijany, mogę przemawiać- powiedział Marcin.

skanowanie & samplowanie

- na przykład ‘kurwa’. traci w druku.
- jak to?
- mówi się ‘kurrrwa’, z bardzo silnym akcentem na ‘ku’ i charakterystycznym przydechem.
- kurwa.
- Jacku! no nie! spróbuj jeszcze raz.
- kurrrwa.
- nieźle. dodaj przydech.
- kurrrwa. jasne. rewelacja.
- widzisz. zastanawiam się nad zapisem.
- mam pewien pomysł.
- jaki?
- nuty.

ztm I

- jechałem tramwajem, kiedy zadzwonił telefon.- powiedział Marcin.
- dlaczego mówisz, że jechałeś tramwajem, skoro jechałeś autobusem?- zapytał drugi Marcin.
- bo jestem poetą lirycznym i używam metafor.

wszystko jedno

- co jesz?- zapytałem P., bo usłyszałem w słuchawce, że je.
- pastylkę cynku.
- na co?
- nie wiem.

konwój I

- gdzie wernisaż?
- w galerii.
- o której?
- wieczorem.

na słuch III

pan z papierowej torebki wysypuje na chodnik drobno poszarpane kawałeczki chleba.
- dla gołębi?- pyta dozorca.
- i wróblów.

do mnie I

- daj dwa złote.
- nie mam.
- to razem nie mamy.

opera II

czasem kiedy wracam do domu z egzemplarzem swojej nowej książki, siadam na fotelu, rzucam tonik przez lewe ramię, i tak zostaje.

pierwsze zdanie I

lubił białe ręczniki, ale tylko takie, które miały brązowe aplikacje; po prysznicu starannie wycierał uszy palcem wskazującym wetkniętym pod kolorową wstawkę, miał wtedy pewność, że na białej połaci ręcznika nie pozostaną rdzawe plamki, ślady wykręconych z małżowiny resztek brunatnej, lepkiej woskowiny.

opowiada Lesław

[Pogodno]
spotkałem na ulicy kolesia z dzieciństwa. nie widzieliśmy się od dzieciństwa.
- co robisz?- zapytał.
- gram na gitarze.
- ja też nic nie robię.

pyta naczelny. odpowiadam.

- jak się masz?
- mam się.
- na pewno?
- a mogę się nie mać?

opera III

ktoś musiał oczernić Jóżefa K., bo on, który przecież nic złego nie zrobił, pewnego ranka został aresztowany.

dam Ci ja nowy feminizm.

‘tylko o tej porze dnia i tylko w takim tempie…’

pomimo mego spóźnienia, dziwnych początków, rozkosznych zakończeń…

pomimo wszystko było tak, jak być miało.

Dziękuję i dobranoc.

czysta nieumiejętność we własnej osobie.

Gdybym napisała książkę składałaby się ona z Twych marzeń, gestów, ognia świec i słów oczywiście.

Wyrazy zawarłabym w podziękowaniach. Tylko i wyłącznie tam, na zapomnianym końcu, ostatniej stronie. Są zbędne w tym momencie i w przyszłych momentach też będą. Pomińmy je.

Krakowskie zapałki zapalą świece, które oświetlą magię kryjącą się w mojej książce. A może raczej Twojej? Podsyć ogień.

Gestami wypełniłabym obrazy chwil, ilustracje momentów. Nakarmiłabym zgłodniałe wspomnienia serią zdjęć.

Marzenia natomiast pozostałyby między wierszami. Pomiędzy poezją a prozą. Zatem, stań się duszą romantyczną- znajdź to, czego inni znaleźć nie potrafią.

I tak od konca do początku.

naćpany gnom po LSD.

img_17012Magdo, Magdo proszę! Załatw mi kawałek wiosny.

La, la, la.

na dokładkę: pidzama_porno_-_do_nieba_wzieci

absolutnie.

img_5324

chce_byc_pomylony

A ja stoję od paru dni, miesięcy, może nawet lat i nie wiem co wybrać. A przecież są tylko dwie możliwości.

Cóż, wybieram stronę o letniej nazwie. I dlatego mam w planach się obijać. Jeszcze bardziej niż teraz.

***

totalny eklektyzm.

ostatnie słowo.

Nie chcę iść do piekła. W piekle na dzień dobry pokazują Ci wszystkie niewykorzystane szanse, pokazują, jak wyglądałoby Twoje życie gdybyś w odpowiedniej chwili znalazł odpowiednie wyjście. A potem widzisz te chwile szczęścia, które straciłeś śpiąc, to, jakby wyglądało Twoje życie gdybyś obudził się w porę. A potem zostajesz sam, całą wieczność, i nie ma nikogo, ani niczego, tylko Ty i Twoje wyrzuty sumienia.

Póki co ja staram się wykorzystać wszystko co się nawinie. I powracam do tego co naprawdę ważne, do ludzi, którzy są naprawde ważni. I nawet nie wiesz jak miło mi tam w środku, że zostałam przyjęta w skromne progi Twoje z otwartymi ramionami. [Tak, do Ciebie mówię!] i choć nie wiem czy mogłabym nazwać Cię przyjacielem [bo to obustronne powinno być], jesteś mi bliski jak brat. Czy coś w ten deseń.

Chciałabym, żebyś wiedział, że zawsze możesz mi się nawet wypłakać [mimo, iż sobie nie wyobrażam Ciebie płaczącego], wygadać [a z gadaniem to Ty problemów nie masz], wykrzyczeć, wyżalić i wszystkie te wspaniałe słowa na ‘wy’ . Dobra, nie wszystkie. niektóre są zarezerwowane dla kogoś innego. I niech tak zostanie ^^

Na tym zakończę, żebyś w samozachwyt nie wpadł [cholera! Przecież Ty już dawno w to wpadłeś^^]

I na koniec [la, la, la!]

dsc01536

jakbyś nie pamiętał, podpisane było ‘kociak, co nie?’

Dobrej nocy, miłego dnia i udanego wieczoru!

scena dialogu ciał.

‘Dla mnie filmem o miłości idealnej jest ‘Amelia’. Jeunet skupił się na jej przeżywaniu, postrzeganiu świata, wrażliwości, a nie na samej historii miłosnej.Cały film to jedno wielkie blądzenie, szukanie szczęscia i satysfakcji w życiu i dojrzewanie do niego. (…) Prawdziwy [film o miłości], czyli taki, który zawsze jest o czymś więcej, który pokazuje uczucie jako stan szlachetności duszy ludzkiej, uczy współuczestnictwa, otwartości na drugiego człowieka, a nie ogranicza się do voyeryzmu.’

I tytułem dopełnienia:

Voyeryzm – podglądactwo; doznawanie przyjemności seksualnej z podglądania innych osób uprawiających seks.

***

Czasem jest tak, że przez nasz analfabetyzm i niewyuczenie musimy czekać na drugą osobę, bardziej wykształconą, która potrafi opisać to, czego my nie jesteśmy w stanie. Ja na ten moment dziękuję Panu Sławomirowi Idziakowi [czy to się odmienia?].

miewam nawroty choroby zwanej ‘twórczością’.

Czuję, że wszędzie wokół chcę wcisnąć chociaż małą cząstkę siebie…

W piosence o lecie na mokrym od stopniałego śniegu chodniku.

Notując wszystkie upodobane dialogi z filmów, książek, wierszy.

Pisząc z Tobą na wszelkie tematy.

Sklejając małe kawałki w te większe.

Drugie natomiast przyklejając obok innych.

Tworząc coś wielkiego.

Może nie dla Ciebie… egoistycznie.

Pragnę też czegoś Twojego. Pożądam wręcz kawałka Ciebie na własność. Swego rodzaju intelektualne niezaspokojenie. I pewnego dnia napiszę  ‘zainspiruj mnie’ . Jeśli zechcesz, jestem pewna, że to będzie coś wielkiego. Jeśli nie- porozmawiamy kiedy nauczysz się mnie inspirować. Tylko tego od ludzi oczekuję. Niekiedy to zbyt wiele. Niektórzy pragną księcia, ja intelektualisty z nutką ironii. Tej ’soczystej’. Wybacz, ja się nie potrafię nią posługiwać tak jak powinnam. Lecz jeszcze na wszystko znajdzie się czas.

***

-wtorek.

-co wtorek?

-we wtorek zrobię Ci naleśniki, a potem Cię przelecę.

Jestem na etapie nasycania się opowieściami. Historiami o miłości, gdzie pierwszym słowem przyszłego kochanka jest ‘kurwa, ale Ty jesteś durna’.  Tymi z francuskim akcentem. Tymi, które kipią namiętnością nie ukazując jej. Magia tkwi w obrazach, ale tych które malowane są na odwrotnej stronie płótna.

***

‘Wszystko jest nie tak. Cięcie! Powtarzamy scenę!’

Następna strona »