czysta nieumiejętność we własnej osobie.
Gdybym napisała książkę składałaby się ona z Twych marzeń, gestów, ognia świec i słów oczywiście.
Wyrazy zawarłabym w podziękowaniach. Tylko i wyłącznie tam, na zapomnianym końcu, ostatniej stronie. Są zbędne w tym momencie i w przyszłych momentach też będą. Pomińmy je.
Krakowskie zapałki zapalą świece, które oświetlą magię kryjącą się w mojej książce. A może raczej Twojej? Podsyć ogień.
Gestami wypełniłabym obrazy chwil, ilustracje momentów. Nakarmiłabym zgłodniałe wspomnienia serią zdjęć.
Marzenia natomiast pozostałyby między wierszami. Pomiędzy poezją a prozą. Zatem, stań się duszą romantyczną- znajdź to, czego inni znaleźć nie potrafią.
I tak od konca do początku.