‘takie tam’ M.M.
wieczór autorski
- jestem pijany, mogę przemawiać- powiedział Marcin.
skanowanie & samplowanie
- na przykład ‘kurwa’. traci w druku.
- jak to?
- mówi się ‘kurrrwa’, z bardzo silnym akcentem na ‘ku’ i charakterystycznym przydechem.
- kurwa.
- Jacku! no nie! spróbuj jeszcze raz.
- kurrrwa.
- nieźle. dodaj przydech.
- kurrrwa. jasne. rewelacja.
- widzisz. zastanawiam się nad zapisem.
- mam pewien pomysł.
- jaki?
- nuty.
ztm I
- jechałem tramwajem, kiedy zadzwonił telefon.- powiedział Marcin.
- dlaczego mówisz, że jechałeś tramwajem, skoro jechałeś autobusem?- zapytał drugi Marcin.
- bo jestem poetą lirycznym i używam metafor.
wszystko jedno
- co jesz?- zapytałem P., bo usłyszałem w słuchawce, że je.
- pastylkę cynku.
- na co?
- nie wiem.
konwój I
- gdzie wernisaż?
- w galerii.
- o której?
- wieczorem.
na słuch III
pan z papierowej torebki wysypuje na chodnik drobno poszarpane kawałeczki chleba.
- dla gołębi?- pyta dozorca.
- i wróblów.
do mnie I
- daj dwa złote.
- nie mam.
- to razem nie mamy.
opera II
czasem kiedy wracam do domu z egzemplarzem swojej nowej książki, siadam na fotelu, rzucam tonik przez lewe ramię, i tak zostaje.
pierwsze zdanie I
lubił białe ręczniki, ale tylko takie, które miały brązowe aplikacje; po prysznicu starannie wycierał uszy palcem wskazującym wetkniętym pod kolorową wstawkę, miał wtedy pewność, że na białej połaci ręcznika nie pozostaną rdzawe plamki, ślady wykręconych z małżowiny resztek brunatnej, lepkiej woskowiny.
opowiada Lesław
[Pogodno]
spotkałem na ulicy kolesia z dzieciństwa. nie widzieliśmy się od dzieciństwa.
- co robisz?- zapytał.
- gram na gitarze.
- ja też nic nie robię.
pyta naczelny. odpowiadam.
- jak się masz?
- mam się.
- na pewno?
- a mogę się nie mać?
opera III
ktoś musiał oczernić Jóżefa K., bo on, który przecież nic złego nie zrobił, pewnego ranka został aresztowany.
kicia. jakże ja bym chciała by moje głupie słowa pozostały dla potomności. dziś jest bardzo kolorowy dzień, zupełnie daleki od czerni i bieli. dziś nie lubię kolorów.